Poeci-żołnierze: Mieczysław Romanowski

W czasie walk powstania styczniowego zginął zapomniany dziś poeta romantyczny – Mieczysław Romanowski. Podobnie jak Tyrteusz, autor jednego z najbardziej znanych antycznych wierszy poświęconych walce za ojczyznę, nawoływał w swojej liryce do zbrojnego czynu.

„Rzecz to piękna zaprawdę, gdy krocząc w pierwszym szeregu/Ginie człowiek odważny, walcząc w obronie ojczyzny” – pisał Tyrteusz. Mieczysław Romanowski (1833-1863) zginął w walkach koło Józefowa Biłgorajskiego. Był żołnierzem, poetą, tłumaczem i dramaturgiem. Urodził się w Żukowie na Pokuciu, nauki pobierał w Kołomyi i Stanisławowie. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Lwowskim. Pracował jako bibliotekarz w Bibliotece Zakładu im. Ossolińskich. Od 1862 roku zaangażowany był w działalność konspiracyjną. Jako kapitan w czasie powstania styczniowego  dowodził oddziałem w bitwach pod Krasnobrodem i Borowymi Młynami. Zginał 24 kwietnia 1863, stojąc na czele kilkudziesięciu ochotników, których zadaniem było osłonienie odwrotu partii Borelowskiego „Lelewela” po przegranej potyczce.

Jak pisze Franciszek Ziejka, Romanowski „często sięgał po wątki historyczne, z nich czerpiąc siłę do szerzenia idei walki zbrojnej o Polskę” (na przykład w znanej powieści poetyckiej Dziewczę z Sącza, w której przypominał zapomniany motyw z epoki walki Polaków z najazdem szwedzkim)”, (zob. F. Ziejka, Polska poetów i malarzy, Olszanica 2001, s. 340.). Romanowski należał do lwowskiej młodej inteligencji, nazwanej przez Janusza Maciejewskiego „przedburzowcami”. Przedburzowcy to nieformalna, międzypokoleniowa grupa, której członkowie przeświadczeni byli o nieuchronności wybuchu powstania. Do grupy należeli, obok Romanowskiego, także Jan Dobrzański, Kornel Ujejski, Józef Szujski, Michał Bałudki, Walery Łoziński czy Edward Lubowski (zob. E. Ihnatowicz, Literatura polska drugiej połowy XIX wieku [1864-1914], Warszawa 2000, s. 40.).

Tom autorstwa Romanowskiego  – „Poezje” – wydany został w 1863 roku.

DO M.P.

Dziwnie się życie toczy falą świata…

Po latach wielu — może z obcej strony

Kiedyś cię tutaj znajdzie wieść skrzydlata,

Że w dzikiej walce… zaginął… szalony.

Może twym czołem o dłonie oparty

Przeglądać będziesz księgi białe karty

I na tej oko twoje się zatrzyma:

Myśl twoja nagle w przeszłość się oddali,

Powiesz: — „Są wszyscy, którzy mię kochali,

Wszyscy tu żyją, a jednego nie ma!”

W dalekiej stronie złamany i blady

Gryzie wspomnienia, jak szczątki biesiady.