Z „Pamiętnika wielkopolskiego powstańca z 1863 roku”

Paweł Wyskota Zakrzewski

Szarża pod Pyzdrami

Moskalami komenderował pułkownik Oranowski. Nasi strzelcy stali na miejscu – Moskale tudzież – strzelano do siebie nawzajem. Około drugiej prawe skrzydło moskiewskie ruszyło naprzód. (…) Taczanowski posyła do kawalerji rozkaz, by szarżowała na działa stojące w centralnej pozycji, tj. nad traktem zagórowskim.

Misiewicz bez komendy woła: naprzód marsz – (…) Ja kazałem moim ułanom popręgi dociągnąć, Matusiewicz swoim także. Prowadzimy nasze drużyny zachęcając do porządku. Tak rwiemy galopem do piasku z 2000 kroków, konie zaczynają spać. Na naszem czele rozpoczyna się wyścig: Miśkiewicz, Pieniążek, Błociszewski, Stefan Zakrzewski, Jaraczewscy, Budzoszewscy itd. Pędzą bez pamięci. Przy szwadronie zostajemy z Matusiewiczem i kierujemy się na armaty.

Wbiegamy nareszcie na wzgórek na trakcie – jak utną do nas kartaczami… Obejrzę się – ten w lewo to Błociszewski, koń Gutowskiego postrzelony, a Syrokomli, co nosił proporzec, koń zabity. Mój, ogłuszony kartaczem czy kulą karabinową, rozparł się i ani rusz naprzód, ani w tył. Patrzę, za mną na paręset kroków rozpierzchli się ułani. (…) [Ale] po naszej szarży Moskale zaprzodkowali działa i w nogi – także i lewe skrzydło ruskie zaczęło się cofać skutkiem ponownego ataku kosynierów. Noc też niebawem miała zapaść. (…) Cofnęli się Moskale wraz z nadesłanymi posiłkami do Zagórowa – my zaś otrzymawszy plac boju, wycofaliśmy się do Pyzdr. Postawiono placówki, grangardy, wysłano podjazdy – a reszta na Te Deum do kościoła się udała.

 

Fragment ukazał się w zbiorze „Powstanie styczniowe. 1863″, wydanym nakładem Zysk i Spółka.