Romuald Traugutt – dyktator, kandydat na ołtarze

Zbliżał się schyłek 1863 roku. Trwające od dziesięciu miesięcy powstanie, któremu początek dały podjęte w mroźną noc 22 stycznia ataki na garnizony rosyjskie, choć przekształciło się w wojnę partyzancką, to jednak bez znaczących sukcesów militarnych i bez wsparcia politycznego wyraźnie chyliło się ku upadkowi. W społeczeństwie wygasała wola trwania w zbrojnym oporze.

Nadciągała niekorzystna dla działań partyzanckich kolejna zima. Równocześnie wzrastała fala carskiego terroru. Pogłębiała się niekorzystna dla powstańców dysproporcja sił. W grudniu 1863 roku stan liczebny armii rosyjskiej w Królestwie Polskim i Ziemiach Zabranych (Litwa Białoruś, Ukraina) przekroczył już 400 tysięcy. Oznaczało to, że na jednego czynnego w polu powstańca przypadało czterdziestu i więcej żołnierzy wroga. Z ruchu stopniowo wycofywali się aktywni jego uczestnicy. Słabła pomoc udzielana z zewnątrz. Do kraju docierały niepomyślne dla powstańców wieści. Europa pozostawała głucha na odgłosy nierównej walki sił powstańczych z armią rosyjską. Wszystko to sprawiało, że drastycznie malała liczba oddziałów pozostających na polu walki. W Królestwie Polskim namiestnik Fiodor Berg, a na Litwie generał-gubernator Michaił Murawjow sięgali po coraz drastyczniejsze środki represji. Jednych pojmanych powstańców wieszano, innych zsyłano na Syberię, a na sąsiadów i przypadkowych świadków antyrządowych wystąpień nakładano grzywny i kontrybucje. Władze powstańcze były bezradne wobec polityki terroru i zbiorowej odpowiedzialności.

W atmosferze przygnębienia, malejących szans na odniesienie jakiegokolwiek sukcesu, kurczenia się zaplecza społecznego dla zrywu niepodległościowego oraz w warunkach druzgocącej przewagi wojsk rosyjskich władzę nad powstaniem przejął Romuald Traugutt. Ostatni przywódca powstańczego Rządu Narodowego był wreszcie, w przeciwieństwie do swoich poprzedników, zawodowym oficerem. Jak na ironię karierę zaczął w armii rosyjskiej, do której wstąpił w 1845 roku, mając 19 lat. Pod dowództwem Iwana Paskiewicza, pogromcy powstania listopadowego, brał udział w wyprawie wojsk rosyjskich tłumiących powstanie węgierskie. W szeregach armii rosyjskiej walczył też w wojnie krymskiej (1853–1856), uczestnicząc między innymi w obronie twierdzy Sewastopol. Po siedemnastu latach służby wojskowej, w czerwcu 1862 roku, w randze podpułkownika, złożył prośbę o dymisję i osiadł w majątku na Polesiu. Nie należał do żadnej organizacji konspiracyjnej. Wybuch powstania przyjął chłodno. Zrazu był tylko jego obserwatorem. Sytuację w kraju oceniał okiem wojskowego fachowca znającego doskonale stan i możliwości armii rosyjskiej. Powstańcom nie dawał żadnych szans na odniesienie zwycięstwa. A jednak w kwietniu 1863 roku, nie bez oporu, a przynajmniej obaw, zgłosił ostatecznie swój akces do powstania. Zaproszony przez organizatorów walki na Polesiu na naradę do majątku Jana Mitraszewskiego w Bożydarach – uczestniczyła w nim także dwudziestoletnia Eliza Orzeszkowa – uległ namowie gospodarza, który obejmując go za kolana, wołał: „Błagam cię Romualdzie, nie odmawiaj nam i Polsce i przyjmij dowództwo nad naszym oddziałem”. Jak później wyznał podczas śledztwa, wstąpił do powstania, gdyż czuł się Polakiem i za swoją powinność uznał „nieoszczędzanie siebie tam, gdzie inni wszystko poświęcali”. Przejmując dowództwo nad oddziałem walczącym w powiatach kobryńskim i pińskim, stoczył kilka udanych potyczek z przeważającymi wojskami rosyjskimi. Przez pewien czas ukrywał się też w majątku Orzeszków w Ludwinowie.

Gdy dowodzony przez niego oddział został rozbity, opuścił Polesie. Do granicy z Królestwem przemyciła go w swoim powozie Eliza Orzeszkowa. W lipcu 1863 roku przybył do Warszawy. Tu z nominacji Wydziału Wojny Rządu Narodowego otrzymał stopień generała i funkcję pełnomocnika wojskowego na Galicję Wschodnią i Zachodnią. W połowie sierpnia 1863 opuścił Warszawę. Udał się do Lwowa, gdzie z generałem Edmundem Różyckim snuł plany zorganizowania wyprawy na Ruś. Przez Wiedeń dotarł wreszcie do Paryża. W centrum życia polskiej emigracji spotkał się między innymi z Władysławem Czartoryskim, Hieronimem Bonaparte, synowcem Napoleona III, i francuskim ministrem spraw zagranicznych Édouardem Drouyn de Lhuys. Z odbytych rozmów wyniósł przekonanie, że wiosną 1864 roku może dojść do wybuchu wojny europejskiej. Kontynuacja powstania mogła mieć zatem jakiś sens. Należało przetrzymać zimę.

Z obudzonym w sobie „duchem marzeń” wrócił do kraju. W Krakowie przeprowadził inspekcję tamtejszej organizacji powstańczej. Wykorzystując pełnomocnictwa Rządu Narodowego, zwołał naradę przebywających w Galicji dowódców powstańczych. Na posiedzeniu z udziałem generała Michała Heydenreicha („Kruka”), generała Edmunda Różyckiego, dyrektora Polskiej Szkoły Wojskowej w Cuneo, i Aleksandra Waligórskiego, dowódcy sił zbrojnych województwa lubelskiego, oraz generała Józefa Hauke („Bosaka”),naczelnika wojskowego województwa krakowskiego i sandomierskiego, przyjęto plan zintensyfikowania działań partyzanckich oraz odciągnięcia wojsk rosyjskich od granicy z Galicją. Miało to pozwolić na wkroczenie do Królestwa Polskiego nowych oddziałów powstańczych.

Kiedy 10 października 1863 roku Traugutt przybył do Warszawy, dotychczasowe władze powstańcze z ulgą przekazały mu kierownictwo. W rozmowie z Adamem Asnykiem, Piotrem Kobylańskim i Józefem Narzymskim oznajmił, że przestają tworzyć Rząd Narodowy. W przeciwieństwie do dotychczasowej praktyki nikogo nowego do rządu nie powołał. Oznaczało to jednoosobowe kierownictwo– dyktaturę. Dyktatorem nigdy się nie ogłosił, choć tak tytułowali go bliscy współpracownicy

Niesiony „duchem marzeń”, wierząc w możliwość odnowienia działań powstańczych i upatrując nadziei w sukcesach „Bosaka”, nakładem ogromnego wysiłku podjął próbę ratowania zamierającego powstania. Od podstaw stworzył rozwiązane struktury konspiracyjnej organizacji miejskiej w Warszawie. Na wzór Warszawy reorganizował terenową siatkę władz powstańczych, uporządkował organizację podziemnej poczty i systemu podatkowego. W połowie grudnia 1863 roku zarządził ujednolicenie organizacji powstańczych sił zbrojnych. Każde województwo miało wystawić dywizję składającą się z trzech pułków piechoty i jednego jazdy (w założeniu 6500 ludzi). Połączone dywizje miały tworzyć korpus. Planowano utworzenie pięciu korpusów, lecz tylko drugi korpus „Bosaka” był w miarę kompletny. Pozostałe traktowano zatem jako formacje kadrowe, które dopiero z czasem miały być uzupełniane żołnierzami z pospolitego ruszenia i ochotnikami przybywającymi zza kordonu. Dowództwo nad I Korpusem (Lubelskie i Podlaskie) przejął generał Michał Heydenreich „Kruk”. Korpusem II (Sandomierskie, Krakowskie, Kaliskie) dowodził generał Józef Hauke „Bosak”. Dowództwo nad Korpusem III (Augustowskie) przejął Jan Koziełł-Poklewski („Jakub Skała”), były członek Litewskiego Komitetu Prowincjonalnego. Bez obsady pozostały Korpus IV (Mazowieckie i Płockie) oraz Korpus V obejmujący Litwę. Pod koniec zimy planowano zwołać pospolite ruszenie i przystąpić do masowej akcji zbrojnej.

Plan Traugutta, choć w założeniach racjonalny, przyszedł zbyt późno, by zmienić sytuację powstania. Osamotniony „Bosak”, choć odnosił jeszcze sukcesy – 14 listopada 1863 roku stoczył udaną potyczkę pod Opatowem, a 17 stycznia 1864 roku pod Iłżą –skazany był jednak na porażkę. Zaplanowana przez dowództwo rosyjskie szeroka obława na siły II Korpusu zakończyła się osaczeniem oddziałów powstańczych. Ostatnia z wielkich bitew powstania styczniowego – atak na Opatów (21 II 1864), zakończony porażką, oznaczała załamanie się partyzantki w rejonie Gór Świętokrzyskich. Co gorsze, kilka dni po bitwie opatowskiej proklamowany został w Galicji stan oblężenia (29 II). Podjęta przez władze austriackie decyzja przetrąciła aktywność działającej za kordonem powstańczej organizacji konspiracyjnej, którą miały od tej pory ścigać sądy wojenne. Formowanym w Galicji oddziałom partyzanckim nakazano złożenie broni oraz przekazanie zapasów wojskowych i ekwipunku. Zmarnowano w ten sposób ogromne zasoby i rezerwy. Represje i aresztowania dotknęły członków tajnej organizacji oraz byłych, jak i niedoszłych uczestników powstania.

Niekorzystna dla Rządu Narodowego zmiana polityki rządu wiedeńskiego była wynikiem zbliżenia się Austrii do Prus, a pośrednio także do Rosji. Dokonało się to na tle konfliktu Prus z Danią o sporne tereny Szlezwiku i Holsztynu, do którego sprytnie wciągnął Austrię premier Prus Otto von Bismarck. Rząd Traugutta pozbawiono ważnej w strukturze wojskowej i politycznej bazy, jaką dla powstania w Królestwie stanowiła Galicja. Powstanie straciło także zaplecze w zaborze pruskim, gdzie miejscowe władze udaremniły organizację szykowanych na wiosnę wypraw zbrojnych.

Odnowieniu działań powstańczych, a szczególnie zorganizowaniu pospolitego ruszenia przeszkodziło wreszcie podpisanie 2 marca 1864 r. przez cara Aleksandra II czterech ukazów dotyczących sprawy włościańskiej. Carskie reformy uwłaszczeniowe skutecznie odciągnęły ludność wiejską od powstania, gdyż dawały chłopom wszystko to, co obiecywał im w Manifeście z 22 stycznia 1863 roku Rząd Narodowy. Na przełomie lutego i marca 1864 roku Traugutt stracił najważniejsze atuty mogące przesądzić o wznowieniu działań partyzanckich. Bitwa opatowska z 21 lutego, zakończona rozbiciem II Korpusu „Bosaka”, załamała w Królestwie Polskim działania partyzanckie, wprowadzony 29 lutego w Galicji stan oblężenia przekreślił nadzieję na pomoc zza kordonu, a podpisane 2 marca ukazy uwłaszczeniowe ostatecznie zniechęciły masy chłopskie do powstania.

Skazanego na klęskę i ukrywającego się pod przybranym nazwiskiem Traugutta, który do końca starał się kierować upadającym powstaniem, aresztowano w nocy z 10 na 11 kwietnia 1864 roku. Rozpoczęty wkrótce proces „członków Rządu Narodowego” objął kilkadziesiąt osób, spośród których dwadzieścia trzy postawiono przed sądem polowym obradującym zaocznie w X Pawilonie Cytadeli. W śledztwie Traugutt otwarcie wyjawił motywy swojego zaangażowania w powstanie, nie obciążając jednak nikogo ze znanych sobie osób. Podpisany przez namiestnika Berga wyrok skazywał ostatniego przywódcę powstania oraz czterech jego współpracowników na karę śmierci przez powieszenie. Wyrok wykonano na stokach Cytadeli 5 sierpnia 1864 roku.

Wraz ze śmiercią Traugutta zamarła działalność władz powstańczych. W różnych częściach Królestwa Polskiego skrywały się jeszcze po lasach słabe kilkunasto- lub kilkudziesięcioosobowe grupy powstańców i  Żandarmerii Narodowej złożone głównie z chłopów, dla których nie było już odwrotu. W okolicach Łukowa do końca października 1864 roku walczył oddział naczelnego kapelana i generała armii powstańczej księdza Stanisława Brzóski. Nie mogło to jednak już w niczym odmienić losów powstania. Ks. Brzóska, „ostatni powstaniec styczniowy”, korzystając z pomocy chłopów, przetrwał trzecią zimę powstania, lecz schwytany pod koniec kwietnia 1865 roku skazany został na karę śmierci i podobnie jak setki innych powstańców, stracił życie na szubienicy (Sokołów Podlaski 23 V 1865).